Są takie rzeczy, których kobiety w związku nie znoszą do tego stopnia, że zabijają one miłość. I na pewno będziesz zaskoczony tym, co to jest. Kobiety nie od razu o tym mówią wprost, dlatego, że przez jakiś czas jeszcze próbują wierzyć, że związek sam się naprawi, a kłopoty są tylko chwilowe. Ale jak pewnie wiesz, tak po prostu nie jest. Aż w końcu coś w nich pęka – cicho, bez dramatów – i miłość się kończy. Skąd o tym wiem? Od Was, bo z takimi problemami bardzo często mierzycie się i mówicie mi o nich. Zdradzę Ci trzy zachowania, które kobiety w związku rujnują emocjonalnie. A mężczyzna często nawet nie zauważa, że właśnie przegrywa związek.
Skąpstwo i kontrola finansowa. Wbrew temu, co Ci się wydaje kobiety nie oczekują, że będziesz milionerem. Ona oczekuje, że nie będziesz jej wypominał każdej złotówki. Że nie będą musiała tłumaczyć się, dlaczego kupiła sobie krem za 50 zł, skoro „był taki za 19”. Nie chodzi o pieniądze – chodzi o atmosferę, która zawsze gęstnieje, kiedy jej to wypominasz i jednocześnie oczekujesz, że będzie wyglądać całe życie jak Miss Świata. Kiedy Twoja kobieta słyszy ciągle: „To było niepotrzebne” albo „Po co ci to?”, to nie czuje się partnerką. Czuje się jak podrzędny pracownik u prezesa na dywaniku na rozliczeniu budżetu. Tylko że związek to nie korporacja ani urząd. I nawet jeśli to ty zarabiasz więcej, to nie daje ci to prawa do emocjonalnej kontroli przez portfel. Skąpstwo, wypominanie i liczenie każdej złotówki nie buduje relacji. Buduje niechęć.
Ciche dni – czyli „kara” na poziomie przedszkolaka. I tutaj zaskoczenie, bo milczenie stosują również mężczyźni i to wcale nierzadko! Kobieta się zdenerwowała, a ty się w sobie zamknąłeś. Zamiast rozmawiać, próbować rozwiązać problem – milczysz. Dwa dni, czasem tydzień, miesiąc. Dłużej to już ghosting. W małżeństwie często wygląda to tak że mężczyzna chodzi po domu jak cień. Odpowiada półsłówkami lub wcale. Demonstracyjnie przewraca oczami. I myśli, że to takie dorosłe. Taki męski sposób na konflikt. Tylko że tak jak ty, kobieta też nie czyta w myślach. A jeszcze bardziej nie lubi być karana ciszą. Bo to właśnie jest pasywno-agresywna kara, wymierzona bez słów, ale z jasnym komunikatem: „Zrobiłaś coś nie tak, to teraz się domyślaj”. Tyle że kobiety nie chcą być w związku z mężczyzną, który się obraża jak chłopiec. Chcą czuć, że kiedy coś nie gra – można o tym rozmawiać. Że można nawet się pokłócić, wyrazić złość, ale dojść do porozumienia.
Nieodpowiedzialność – to temat rzeka. Wbrew pozorom dotyczy związków na każdym etapie ich funkcjonowania, a nie tylko młodych ludzi. Na początku jest fajnie – jesteś wyluzowany, spontaniczny, z dystansem do życia. Problem zaczyna się, gdy trzeba coś załatwić. Gdy trzeba podjąć decyzję, spłacić kredyt, zawieźć dziecko do lekarza. Wtedy wychodzi postawa „jakoś to będzie”. Kobieta zaczyna ogarniać wszystko sama, bo musi. I z czasem zaczyna czuć, że jest bardziej matką niż partnerką. A to prosta droga do emocjonalnej śmierci związku. Bo kobieta nie chce być z chłopcem, którego trzeba pilnować, tylko z mężczyzną, któremu może zaufać, który idzie przez życie razem z nią i nie zrzuca na nią wszystkie ciężary
Związek nie rozpada się od wielkich rzeczy. Rozpada się od codziennych detali. Od atmosfery, która zabiera spokój. Od zachowań, które z dnia na dzień niszczą zaufanie, czułość i bliskość. Kobieta może wiele wytrzymać – ale nie będzie kochać mężczyzny, który sprawia, że czuje się kontrolowana, ignorowana albo przeciążona.
Jeśli czujesz, że Twój związek przeżywa trudności, a Ty sam nie wiesz jak temu zaradzić – zadzwoń do mnie, porozmawiajmy. Od wielu lat skutecznie pomagam odzyskać byłą dziewczynę, byłą narzeczoną czy byłą żonę oraz wskazuję, jak tworzyć prawdzie życiowe relacje – nawet te po rozstaniu. Żyj głęboko, budu, dobre, pełne szacunku i wsparcia relacje.
Miłosz Barszczak tel. 514-506-250.
